ARTYKUŁ

5 jednodniowych wycieczek z zieleńca

Choć w Zieleńcu i wokół niego można biegać, jeździć konno i na rowerze, dziś skupimy się na wycieczkach pieszych. Proponujemy zatem 5 jednodniowych eskapad, których wybór miał w sobie oczywiście subiektywną nutkę. Nie było innego sposobu – wszak atrakcji wokół Zieleńca i na całej Ziemi Kłodzkiej jest całe mnóstwo.

Budzimy się rano w jednym z zielenieckich pensjonatów bądź hoteli. Za oknem piękna pogoda, temperatura o 7:30 oscyluje wokół 17 stopni. Łyk porannej kawy, lekkie śniadanko i… nie wiemy dokąd pójść. Wsiąść w auto i przejechać do jednej z wielu atrakcji na Ziemi Kłodzkiej? Czy zarzucić plecak i ruszyć w górę? A może w dół…? Wobec samych znaków zapytania, sprzyjających okoliczności przyrody i zachęcającej aury, proponujemy wybrać jedną z przedstawionych poniżej opcji.

GÓRSKIM SZLAKIEM WOKÓŁ GRUNWALDU

Nie, nie, to nie żadna pomyłka – Grunwald nie znalazł się w tym miejscu przypadkowo. Niewiele ma co prawda wspólnego ze zwycięstwem Jagiełły nad Krzyżakami, choć trudno przecież o inne skojarzenia. Otóż taką nazwę nosił Zieleniec w przedwojennych czasach, co doskonale koresponduje z nazwą dzisiejszą. W dosłownym tłumaczeniu Grunwald oznacza nic innego jak „zielony las”. Wszystko więc się zgadza, a pierwsza proponowana wycieczka przemierzać będzie właśnie zielonymi lasami oraz otaczającymi Zieleniec pagórkami.

Najprostszy wybór. Zero kombinowania z samochodem, autobusem czy innym narzędziem stosowanym powszechnie w komunikacji. Woda do plecaka, coś słodkiego na drogę, rzut oka na prognozę pogody (teraz szczególnie uwagę zwrócić należy na burze!) i w drogę. Najpierw czerwonym, później zielonym szlakiem na najwyższy szczyt Gór Orlickich znajdujący się po polskiej stronie – Orlicę (1084 m). Przy okazji warto poczytać nieco o znajdujących się na Orlicy i jej zboczach licznych schroniskach, z których dziś pozostały niestety tylko kupki kamieni.

Dzięki wejściu Polski i Czech do strefy Schengen wskakujemy na chwilę na ziemie naszego południowego sąsiada. Teraz naszym celem jest Masarykova Chata. Dostać się do niej możemy podążając czerwonym, granicznym szlakiem zaliczając po drodze Serlich (widoki!), albo zbaczając nieco na południowy zachód i wybierając szlak niebieski. Po drodze odwiedzamy górski hotel Serlissky Młyn – wyjątkowej urody gościniec, którego historia sięga lat 20-tych poprzedniego wieku. Później już prosto do Masarykovej Chaty.

Teraz pytanie – jeść obiad tutaj? Czy zejść do Zieleńca na schroniskową zupkę w Orlicy lub w innym klimatycznym miejscu Zieleńca? Bo minęła przecież dopiero połowa dnia, a to jeszcze nie koniec wycieczki. Lato w pełni, dni wciąż długie, więc grzechem byłoby w okolicach 13:00 osiąść na laurach w pensjonacie czy hotelu. W planach mamy jeszcze odwiedzenie Torfowiska pod Zieleńcem!

Około trzygodzinny spacer na podmokłe i niezwykłe klimatyczne tereny nad Topielisko i Czarne Bagno uzupełnią niezwykle bogaty we wrażenia, widoki i … kilometry dzień. Bo proponowana przez nas wycieczka, choć nie wyjątkowo czasochłonna (ok. 6-7 godzin), liczy sobie przeszło 20 kilometrów!

5-jednodniowych-wycieczek-zielenca-2

SUDECKI KLASYK, CZYLI CAŁĄ RODZINĄ NA SZCZELINIEC

Nie ma Sudetów bez Gór Stołowych. A Gór Stołowych nie ma bez Szczelińca (919 m). Kto jeszcze tego miejsca nie odwiedził – po prostu musi to zrobić. Nie ważne czy lubi góry. Stołowe są absolutnie wyjątkowe.

Już sama, 30-minutowa przejażdżka samochodem do leżącego u stóp Szczelińca Karłowa dostarcza fantastycznych wrażeń. Najpierw dojazd Autostradą Sudecką do Polskich Wrót (przełęcz przez którą biegnie droga wojewódzka nr 8), później w Dusznikach skręcamy w lewo i podążamy w kierunku Łężyc. I tam zaczynają się przepyszne widoki, które dodatkowo wzbogacają miejsca, w których czas jakby stanął w miejscu. Wiele zresztą na Dolnym Śląsku jest podobnych wiosek i osad, które po wojnie nierzadko opuszczone przypominają, że jeszcze wcale nie tak dawno temu ziemie te leżały w granicach innego kraju.

W Karłowie zostawiamy samochód na parkingu i żółtym szlakiem podążamy w stronę niezwykłego masywu Szczelińca. Choć sama wycieczka nie jest specjalnie długa i uciążliwa, stanowi emocjonującą przygodę dla całej rodziny. Dość powiedzieć, że w skalnym labiryncie można się przy odrobinie (nie)szczęścia naprawdę zgubić. Oczywiście trzymać się należy wyznaczonego szlaku (przypominamy, że Szczeliniec Wielki leży na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych, w którym schodzenie z wyznaczonego szlaku jest surowo zabronione).

Po krótkim odpoczynku w uroczym schronisku i spędzeniu kilku chwil na podziwianiu fantastycznej panoramy rozciągającej się ze Szczelińca, ruszyć możemy dalej na trasę turystyczną. Wejście co prawda kosztuje 5 złotych (ulgowy 2,5 zł), ale warto tą drobną sumę zainwestować. 20 nazwanych skalnych formacji, labirynty, ciasne korytarze, punkty widokowe i krawędzie skalne – to wszystko znajdziemy na 1,5 kilometrowej trasie. Zaprowadzi nas ona w stronę parkingu, ale jeśli zostało nam jeszcze czasu do zmroku, warto odwiedzić także położone nieopodal klimatyczne schronisko Pasterka.

MIĘDZYGÓRZE – NIEDOCENIANA PERŁA SUDETÓW

Wiele jest w Sudetach małych miejscowości, których lata świetności niestety minęły. Wszystko wskazywało na to, że i Międzygórze czeka taki los. Położony niespełna 45 minut jazdy samochodem od Zieleńca górski kurort jest chyba jednym z piękniejszych miejsc nie tylko w Sudetach, ale i w całych polskich górach. Niezwykłe położenie, alpejska i unikalna architektura, wśród której na próżno szukać kiczowatych i nowoczesnych brył, otaczające Międzygórze wzniesienia Masywu Śnieżnika czynią to miejsce prawdziwą perłą Sudetów, która powoli odzyskuje przedwojenny blask.

Do Międzygórza warto wybrać choćby na kawę (jest tam taka jedna kawiarnia…). Ale lepiej zaplanować cały dzień. Ogród bajek, Sanktuarium Marii Śnieżnej, schronisko pod Śnieżnikiem to tylko niektóre z atrakcji tego uroczego miejsca. Piorunujące wrażenie robią także wille oraz pensjonaty (Gigant!), które przez lata niszczały, teraz jednak trafiły na ludzi dobrej woli, którzy postanowili je wykupić i zrewitalizować.

DO CZESKIEJ LINII MAGINOTA

Okolice Zieleńca to nie tylko góry, sport i rekreacja na świeżym powietrzu. W jego bezpośrednim sąsiedztwie, tuż za polsko-czeską granicą, znajduje się ciągnąca się długimi kilometrami historyczna ciekawostka, dla której inspiracją była francuska Linia Maginota.

Chodzi oczywiście o czeską linię umocnień i fortyfikacji, które od początku lat 30-tych powstawały jak zabezpieczenie przed atakiem hitlerowskich Niemiec. Przypomnijmy, że ziemie Dolnego Śląska przed wojną leżały w granicach III Rzeszy, więc obawy Czechów były jak najbardziej uzasadnione. Tym bardziej, że Sudety zawsze stanowiły punkt sporny na mapie tej części Europy, gdzie od wieków budowano zamki i twierdze mające na celu ochronę co rusz zmieniających się granic.

Wycieczkę do czeskiej Linii Maginota połączyć możemy na przykład z wejściem z Zieleńca na Orlicę, z której czerwonym, a później zielonym szlakiem w niespełna 30 minut przedostać się możemy do pierwszych bunkrów i umocnień. W ciągu godzinnej wycieczki, którą zakończyć możemy np. przy hotelu Serlissky Młyn, na odcinku czterech kilometrów napotkamy kilkanaście przeróżnych budowli, które ciągnął się wzdłuż drogi.

Cały odcinek tej trasy jest zresztą niezwykle atrakcyjny, ponieważ oprócz przedwojennych fortyfikacji natrafiamy na zwaliska skalne oraz bardzo ładne punkty widokowe (jak choćby spod Kamiennego Wierchu). Warto przy tej okazji nieco więcej o historii tych ziem poczytać, albo zaangażować do wycieczki historyka, który opowie nie tylko okresie międzywojennym, ale o dalszych, sięgających średniowiecza czasach. Jest to doskonała wycieczka dla całej rodziny – szczególnie zachwycone będą młodsze pociechy, które bardzo lubią przecież tajemnice wojskowych umocnień.

A MOŻE BY TAK PÓJŚĆ PO PROSTU PRZED SIEBIE?

No właśnie. Większość rzeczy w naszym życiu jest zaplanowana, zgodna z harmonogramem, mapą, listą. A może nadszedł czas, aby zapakować do plecaka prowiant (do tego mimo wszystko mapę i na wszelki wypadek telefon komórkowy) i pójść przed siebie. Załóżmy, że idziemy w stronę Gór Bystrzyckich. Ale bez konkretnego celu, założenia zdobycia szczytu, tylko z zamiarem poznania dzikiej przyrody, która właśnie w tych górach w wielu miejscach jeszcze taka jest. Zgubić się raczej nie zgubimy. Dziś odnaleźć drogę można dzięki komórkom, GPS-om. Ale też nie oszukujmy się, że okolice Zieleńca są tak rozległe, jak syberyjska tajga.Idźmy tam dokąd poniosą nas nogi. Jeśli uznamy, że jesteśmy zmęczeni – wróćmy. Albo nie. Odpocznijmy i idźmy dalej. Zresztą podstawowym założeniem tej propozycji wycieczki jest to, żeby… niczego nie zakładać.

Przyciskając wyślij zgadzasz się na warunki umowy

Znajdziesz nas tutaj: